Denza Z9 GT rzuca wyzwanie Porsche, ale już na początku trzeba wyjaśnić jedną ważną kwestię
Hasło o 1600 koniach mechanicznych z Chin brzmi jak idealny początek motoryzacyjnego pojedynku nowej epoki, w którym młoda marka wspierana przez technologicznego giganta próbuje jednym spektakularnym modelem podważyć pozycję producenta budującego sportowe samochody od wielu dekad. W przypadku Denzy trzeba jednak uporządkować liczby, ponieważ 1600 KM nie jest dziś właściwą wartością dla seryjnej Denzy Z9 GT. Moc na poziomie około 1600 KM, a dokładniej około 1604 PS, odnosi się do zapowiadanego elektrycznego coupé Denza Z, które ma stanowić jeszcze bardziej ekstremalny pokaz możliwości marki. Najmocniejsza Denza Z9 GT przeznaczona na wybrane rynki europejskie i światowe rozwija natomiast około 850 kW, czyli mniej więcej 1140 KM lub 1156 PS, zależnie od przyjętego sposobu przeliczenia. To nadal wartość absurdalnie wysoka, wyraźnie przekraczająca moc większości samochodów sportowych i luksusowych dostępnych na rynku, ale nie jest to 1600 KM.
Czy różnica między 1150 a 1600 KM zmienia istotę całego porównania? W praktyce nie, ponieważ Denza Z9 GT i tak wchodzi na terytorium, na którym jeszcze niedawno poruszały się wyłącznie supersamochody produkowane w niewielkich seriach. Chiński shooting brake przyspiesza od 0 do 100 km/h w około 2,7 sekundy, ma trzy silniki elektryczne, napęd na wszystkie koła, zaawansowane sterowanie momentem obrotowym oraz skrętną tylną oś, a do tego oferuje funkcje pozwalające samochodowi przemieszczać się po skosie albo wykonywać nietypowe manewry parkingowe. Oficjalne materiały producenta mówią także o baterii o pojemności ponad 122 kWh, zasięgu wynoszącym około 600 km według WLTP i ekstremalnie szybkim ładowaniu w odpowiednio przygotowanej infrastrukturze.
Na papierze wygląda to więc tak, jakby Porsche nagle otrzymało przeciwnika z przyszłości. Czy jednak samochód, który niemal pod każdym względem chce być większy, mocniejszy, bardziej zaawansowany i bogatszy technologicznie, rzeczywiście potrafi dawać więcej emocji? Tutaj zaczyna się najciekawsza część porównania, ponieważ osiągi i emocje nie są tym samym, podobnie jak szybkość nie zawsze oznacza sportowy charakter.
Moc Denzy Z9 GT robi wrażenie, lecz osiągi nie wynikają wyłącznie z liczby koni mechanicznych
Współczesne samochody elektryczne całkowicie zmieniły sposób, w jaki patrzymy na moc. Jeszcze kilkanaście lat temu przekroczenie granicy 600 lub 700 KM oznaczało wejście do świata najbardziej egzotycznych maszyn, wymagających skomplikowanych silników spalinowych, zaawansowanego chłodzenia, drogich przekładni i wyjątkowo precyzyjnego strojenia podwozia. Dzisiaj producenci elektryków mogą łączyć dwa, trzy, a nawet cztery silniki, sumować ich moc i oferować wartości przekraczające 1000 KM w dużych limuzynach, SUV-ach oraz praktycznych samochodach typu shooting brake.
Denza Z9 GT jest znakomitym przykładem tej zmiany. Jeden silnik napędza przednią oś, a dwa kolejne pracują z tyłu, dzięki czemu elektronika może niezależnie zarządzać momentem obrotowym kierowanym do poszczególnych kół. Samochód nie musi czekać na wzrost obrotów silnika, redukcję skrzyni biegów ani reakcję turbosprężarek. Po zdecydowanym wciśnięciu pedału przyspieszenia ogromny moment obrotowy pojawia się niemal natychmiast, a pasażerowie czują fizyczne uderzenie przyspieszenia, które jeszcze niedawno kojarzyło się z kolejką górską lub startem samolotu.
Czy to nie jest właśnie najczystsza forma emocji? Przez pierwsze sekundy zdecydowanie tak. Brutalne przyspieszenie Denzy Z9 GT może szokować nawet osoby przyzwyczajone do bardzo szybkich samochodów, szczególnie że odbywa się niemal bez wysiłku, bez przeciągania silnika na kolejnych biegach i bez konieczności rozwijania szczególnych umiejętności. Kierowca wciska pedał, elektronika analizuje przyczepność, a trzy silniki wykonują resztę pracy. Problem pojawia się później, gdy początkowe zaskoczenie staje się czymś znajomym, a kierowca zaczyna szukać bardziej złożonego kontaktu z samochodem.
Doskonałym punktem odniesienia jest Porsche Taycan Turbo GT, czyli jeden z najmocniejszych seryjnych modeli niemieckiej marki. Taycan rozwija do 1034 PS w trybie overboost, przyspiesza do 100 km/h w 2,3 sekundy, a w wersji z pakietem Weissach potrafi osiągnąć ten sam wynik w około 2,2 sekundy. Oznacza to, że pomimo mniejszej mocy nominalnej Porsche może być szybsze w klasycznym sprincie, ponieważ o końcowym rezultacie decydują również masa, przyczepność, oprogramowanie napędu, przełożenia, skuteczność chłodzenia oraz sposób, w jaki samochód przenosi moc na asfalt.
Już ten przykład pokazuje, dlaczego porównywanie samochodów wyłącznie na podstawie liczby koni mechanicznych prowadzi do uproszczeń. Moc może otworzyć drzwi do świata ekstremalnych osiągów, ale nie gwarantuje, że auto będzie bardziej angażujące, skuteczniejsze na zakrętach albo lepiej przygotowane do wielokrotnego powtarzania szybkich przejazdów.
Największym przeciwnikiem Denzy Z9 GT jest jej własna masa
Denza Z9 GT ma ponad 5,19 metra długości, niemal dwa metry szerokości i rozstaw osi wynoszący około 3,13 metra. Jest więc samochodem bardzo dużym, bliższym luksusowej limuzynie lub reprezentacyjnemu grand tourerowi niż klasycznemu autu sportowemu. Do tego dochodzi potężny akumulator, rozbudowane wyposażenie, trzy silniki elektryczne, zaawansowane zawieszenie, system skrętu tylnych kół oraz liczne elementy komfortowe. W rezultacie masa auta zbliża się do 2,9 tony.
Czy niemal trzytonowy samochód może prowadzić się dobrze? Oczywiście, że może, ponieważ współczesna elektronika potrafi niezwykle skutecznie maskować ciężar. Aktywne zawieszenie ogranicza przechyły, skręt tylnej osi poprawia zwrotność, niezależne sterowanie silnikami pomaga obracać samochód w zakręcie, a nisko umieszczony akumulator obniża środek ciężkości. Kierowca może więc odnieść wrażenie, że Denza jest mniejsza i lżejsza, niż wskazują jej wymiary.
Fizyki nie da się jednak całkowicie wyłączyć. Duża masa oznacza większą bezwładność podczas zmiany kierunku, większe obciążenie opon i hamulców oraz bardziej intensywne przenoszenie energii przy szybkim pokonywaniu serii zakrętów. Elektronika może kontrolować ruch nadwozia, ale nie sprawi, że niemal trzytonowy samochód zacznie reagować dokładnie tak samo jak ważące około 1450 kilogramów Porsche 911 GT3 RS. Porsche ma ponad dwukrotnie mniejszą moc od Denzy, ponieważ jego wolnossący silnik rozwija 525 PS, lecz waży około połowę tego, co chiński shooting brake.
To właśnie tutaj ujawnia się fundamentalna różnica między budowaniem samochodu szybkiego a budowaniem samochodu sportowego. Denza próbuje pokonać masę dzięki technologii, podczas gdy Porsche w modelach z rodziny 911 GT stara się przede wszystkim tej masy unikać. Jedna marka wykorzystuje ogromną moc, zaawansowane algorytmy i aktywne systemy, druga opiera się na redukcji ciężaru, precyzji układu kierowniczego, aerodynamice, hamulcach i mechanicznym kontakcie kierowcy z samochodem. Oba podejścia mogą prowadzić do bardzo wysokiego tempa, ale dostarczają zupełnie innych wrażeń.
Denza Z9 GT potrafi zadziwić technologią, Porsche częściej pozwala poczuć drogę
Jedną z największych zalet Denzy jest platforma e³, która umożliwia bardzo precyzyjne sterowanie poszczególnymi kołami i silnikami. Samochód może wykonywać tak zwany crab walk, czyli poruszać się częściowo po skosie, a także wykorzystywać skrętną tylną oś do zmniejszania promienia zawracania. To szczególnie imponujące w aucie o długości przekraczającej pięć metrów. W warunkach miejskich rozwiązania te mogą być bardziej przydatne niż dodatkowe setki koni mechanicznych, ponieważ realnie ułatwiają parkowanie, manewrowanie i zawracanie w ciasnych przestrzeniach.
Denza pokazuje w ten sposób, jak chińscy producenci rozumieją współczesny luksus. Nie chodzi już wyłącznie o skórę, drewno, miękkie fotele i cichą kabinę, lecz również o demonstrację technologicznej przewagi. Samochód ma zaskakiwać ekranami, funkcjami, animacjami, szybkością ładowania, liczbą trybów jazdy i rozwiązaniami, których konkurencja jeszcze nie oferuje. Użytkownik powinien mieć poczucie, że kupił nie tylko pojazd, ale także zaawansowane urządzenie mobilne.
Porsche podchodzi do technologii inaczej. Nie oznacza to, że niemieckie samochody są mniej zaawansowane, ponieważ Taycan, Panamera i 911 wykorzystują bardzo skomplikowane zawieszenia, aktywną aerodynamikę, tylne osie skrętne, zaawansowane systemy stabilizacji i niezwykle dopracowane układy napędowe. Różnica polega na tym, że w Porsche technologia ma często pozostawać w tle. Kierowca nie powinien nieustannie myśleć o pracy systemów, lecz czuć, że samochód naturalnie reaguje na ruch kierownicy, zmianę nacisku na hamulec i operowanie pedałem przyspieszenia.
Czy taka subtelność nadal ma znaczenie w świecie, w którym liczy się przede wszystkim wynik od 0 do 100 km/h? Dla kierowcy traktującego samochód wyłącznie jako szybki środek transportu może mieć znaczenie drugorzędne, lecz dla entuzjasty właśnie te drobne informacje budują emocje. W Porsche często czuć moment, w którym przednie opony zaczynają pracować pod większym obciążeniem, można precyzyjniej ocenić dostępną przyczepność, a reakcje samochodu zmieniają się wraz z przenoszeniem masy. Denza może być szybsza w pewnych warunkach, ale jej elektronika częściej filtruje to, co dzieje się pomiędzy nawierzchnią a kierowcą.
Przyspieszenie zachwyca przez kilka sekund, charakter samochodu poznaje się przez setki kilometrów
Wielka moc stała się jednym z najskuteczniejszych narzędzi marketingowych współczesnej motoryzacji, ponieważ jest łatwa do przedstawienia i porównania. Samochód mający 1100 KM wydaje się automatycznie bardziej ekscytujący niż model rozwijający 500 KM, podobnie jak czas przyspieszenia wynoszący 2,7 sekundy wygląda lepiej niż 3,4 sekundy. Tyle że podczas codziennej jazdy kierowca wykorzystuje pełną moc bardzo rzadko, a nawet na torze przyspieszenie na prostej stanowi tylko jeden z elementów całego doświadczenia.
Porsche 911 GT3 rozwija 510 PS i przyspiesza do 100 km/h w około 3,4 sekundy, a więc na papierze może wyglądać wręcz skromnie przy Denzie. Jego wolnossący, czterolitrowy silnik typu bokser osiąga jednak wysokie obroty, reaguje natychmiast na gaz i buduje napięcie wraz ze wzrostem prędkości obrotowej. Do tego dochodzi praca skrzyni biegów, dźwięk układu wydechowego, pozycja za kierownicą, precyzja prowadzenia oraz świadomość, że kierowca sam uczestniczy w generowaniu tempa.
W elektrycznej Denzie niemal cała moc pojawia się natychmiast. Efekt jest brutalny, lecz jednocześnie bardzo powtarzalny. Nie ma narastającego dźwięku silnika, zmiany przełożeń ani momentu, w którym jednostka napędowa zaczyna nabierać charakteru. Samochód wykonuje polecenie błyskawicznie i niezwykle skutecznie, ale kierowca może mieć poczucie, że jest operatorem potężnego systemu, a nie jego integralną częścią.
Nie oznacza to, że Denza Z9 GT jest pozbawiona charakteru. Jej charakter polega po prostu na czymś innym. To poczucie obcowania z technologią, ogromnym zapasem możliwości i luksusowym wnętrzem, w którym pasażerowie mogą korzystać z rozbudowanych foteli, ekranów, masażu i zaawansowanego systemu multimedialnego. Wrażenie robi również kontrast pomiędzy komfortem podróżowania a gwałtownością przyspieszenia. Samochód przez chwilę może zachowywać się jak cicha limuzyna, a sekundę później przyspieszać jak supersamochód.
Denza Z9 GT kontra Porsche Taycan – tutaj porównanie staje się znacznie bardziej wyrównane
Porównywanie Denzy Z9 GT z Porsche 911 nie jest w pełni sprawiedliwe, ponieważ oba samochody powstały do innych celów. Z9 GT ma być luksusowym, przestronnym i niezwykle szybkim grand tourerem, natomiast 911 pozostaje samochodem sportowym, którego konstrukcja podporządkowana jest prowadzeniu. Znacznie bliższym rywalem Denzy jest Porsche Taycan, szczególnie w odmianie Sport Turismo albo najmocniejszych wersjach Turbo S i Turbo GT.
Taycan również jest samochodem elektrycznym, korzysta z napędu na wszystkie koła, ma bardzo wysoką moc i potrafi przyspieszać w sposób, który jeszcze kilka lat temu wydawał się nierealny. Najmocniejszy Taycan Turbo GT rozwija do 1034 PS i osiąga 100 km/h w 2,3 sekundy, a z pakietem Weissach nawet w 2,2 sekundy. Jego masa nadal przekracza dwie tony, ale pozostaje wyraźnie niższa niż w Denzie. Porsche podaje masę własną Taycana Turbo GT z pakietem Weissach na poziomie około 2234 kilogramów, co oznacza różnicę wynoszącą ponad pół tony względem chińskiego modelu.
Czy Denza może być szybsza na prostej? W pewnych zakresach prędkości jest to możliwe, szczególnie biorąc pod uwagę jej większą moc, jednak oficjalne czasy przyspieszenia przemawiają na korzyść Taycana Turbo GT. Jeszcze większa różnica może pojawić się podczas szybkiej jazdy po torze lub krętej drodze, gdzie niższa masa, skuteczniejsze hamowanie i wieloletnie doświadczenie Porsche w strojeniu podwozi zaczynają odgrywać ważniejszą rolę niż sama moc.
Denza odpowiada jednak czymś, czego Porsche obecnie nie oferuje na taką skalę, czyli ekstremalnie szybkim ładowaniem. Producent deklaruje możliwość uzupełnienia energii od 10 do 97 procent w około dziewięć minut przy użyciu infrastruktury Flash Charging o mocy sięgającej 1,5 MW. Testy przeprowadzone przez dziennikarzy potwierdziły, że w odpowiednich warunkach ładowanie może rzeczywiście odbywać się w czasie niewiele przekraczającym dziewięć minut. To osiągnięcie, które może mieć większe znaczenie dla rozwoju elektromobilności niż sama moc Denzy.
Problem polega na tym, że dostępność ładowarek zdolnych przekazywać tak ogromną moc pozostaje ograniczona. W codziennym użytkowaniu kierowca może więc korzystać z dużo wolniejszych stacji, przez co największa technologiczna przewaga Denzy będzie przez pewien czas możliwa do wykorzystania jedynie w wybranych miejscach.
Porsche Panamera pokazuje, że emocje i luksus nie muszą się wzajemnie wykluczać
Denza Z9 GT jest pod względem wymiarów, komfortu i przeznaczenia zbliżona również do Porsche Panamery. Najmocniejsza Panamera Turbo S E-Hybrid rozwija 782 PS, przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,9 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 325 km/h. Pod względem mocy wyraźnie przegrywa z Denzą, ale nadal oferuje osiągi zarezerwowane dla najbardziej ekstremalnych samochodów na rynku.
Panamera ma jednak coś, czego elektryczna Denza nie próbuje imitować. Jej czterolitrowy silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem współpracuje z jednostką elektryczną i skrzynią PDK, dzięki czemu kierowca otrzymuje zarówno natychmiastową reakcję napędu hybrydowego, jak i dźwięk, zmianę przełożeń oraz mechaniczne poczucie pracy układu napędowego. Dla części klientów będzie to rozwiązanie mniej futurystyczne, lecz bardziej angażujące.
Denza może z kolei zaoferować większe wrażenie technologicznej nowości, bardziej spektakularną moc oraz kabinę zaprojektowaną tak, aby natychmiast przyciągać uwagę. W pierwszym kontakcie może wręcz wydawać się bardziej efektowna niż Panamera. Pytanie brzmi jednak, czy po kilku latach jej rozbudowane ekrany, animacje i nietypowe funkcje nadal będą sprawiały równie dobre wrażenie, podczas gdy główne zalety Porsche, takie jak pozycja za kierownicą, prowadzenie, reakcje podwozia i jakość układu kierowniczego, starzeją się znacznie wolniej.
Czy chiński luksus jest już gotowy, by konkurować z niemiecką tradycją?
Denza nie jest przypadkową marką stworzoną wyłącznie po to, by sprzedać jeden efektowny model. Powstała jako wspólne przedsięwzięcie BYD i Daimlera, a dziś pozostaje marką premium należącą do BYD, jednego z największych i najbardziej zaawansowanych technologicznie producentów samochodów zelektryfikowanych na świecie. Z9 GT ma być wizytówką możliwości koncernu i dowodem na to, że chińska motoryzacja nie chce już konkurować wyłącznie ceną.
W Europie wyzwaniem będzie jednak nie tylko jakość samego samochodu. Klienci kupujący auta za ponad 100 tysięcy euro zwracają uwagę na markę, wartość rezydualną, sieć serwisową, obsługę posprzedażową, dostępność części, warunki finansowania oraz przewidywalność kosztów użytkowania. Porsche przez dekady budowało reputację producenta samochodów sportowych, a dla wielu osób znaczek na masce jest częścią historii, do której chcą dołączyć.
Czy Denza może zbudować podobny prestiż? Może, lecz nie stanie się to wyłącznie dzięki większej liczbie koni mechanicznych. Potrzebne będą lata konsekwentnego rozwoju, dobre wyniki niezawodności, odpowiednia obsługa klientów, stabilne wartości samochodów używanych oraz modele, które będą pamiętane nie tylko ze względu na specyfikację techniczną, ale również ze względu na sposób, w jaki się prowadzą.
Pierwsze europejskie testy Denzy Z9 GT pokazują, że samochód imponuje technologią, komfortem i osiągami, lecz jego masa pozostaje wyczuwalna, a zestrojenie zawieszenia nie zawsze dorównuje najbardziej doświadczonym europejskim producentom. Dziennikarze zwracają uwagę, że auto prowadzi się zaskakująco dobrze jak na swoje rozmiary, ale przy niższych prędkościach potrafi reagować nerwowo na nierówności, a całe doświadczenie nie jest jeszcze tak spójne jak w najlepszych modelach Porsche.
Czy Denza Z9 GT pokona emocje związane z prowadzeniem Porsche?
Odpowiedź zależy od tego, jak rozumiemy emocje. Jeżeli emocją jest natychmiastowe uderzenie przyspieszenia, poczucie obcowania z futurystyczną technologią, ogromna liczba funkcji i zdumienie wywołane tym, że pięciometrowy samochód potrafi rozpędzać się jak supersamochód, Denza Z9 GT może nie tylko dorównać wielu modelom Porsche, ale w pierwszym kontakcie nawet je przyćmić. Jest spektakularna, odważna i pokazuje tempo, w jakim rozwija się chińska motoryzacja.
Jeżeli jednak emocje oznaczają precyzję kierowania, naturalną komunikację podwozia, narastający dźwięk silnika, wyczuwalne przenoszenie masy, lekkość reakcji i satysfakcję wynikającą z coraz lepszego poznawania samochodu, Porsche nadal pozostaje niezwykle trudnym przeciwnikiem. Nawet model mający dwukrotnie mniej mocy może dostarczać więcej informacji i bardziej angażować kierowcę, ponieważ emocje nie powstają wyłącznie podczas maksymalnego przyspieszenia. Budują się podczas hamowania przed zakrętem, wyboru toru jazdy, płynnego operowania gazem i poczucia, że samochód reaguje dokładnie w taki sposób, jakiego oczekuje kierowca.
Denza Z9 GT nie pokonuje więc Porsche samymi parametrami, ale zmusza niemiecką markę do uważniejszego patrzenia w lusterka. Pokazuje, że chińscy producenci potrafią stworzyć samochód luksusowy, bardzo szybki, efektowny i technologicznie zaawansowany, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się nierealny. Jednocześnie przypomina, że ogromna moc stała się dziś stosunkowo łatwa do osiągnięcia, natomiast stworzenie samochodu dającego spójne, naturalne i zapadające w pamięć wrażenia z jazdy pozostaje znacznie trudniejsze.
Denza czy Porsche – co wybrać w praktyce?
Denza Z9 GT będzie interesującą propozycją dla kierowcy, który chce wyróżnić się na drodze, ceni luksus, nowoczesne rozwiązania, przestronne wnętrze i elektryczny napęd, a jednocześnie oczekuje osiągów przewyższających większość supersamochodów sprzed kilkunastu lat. Może być szczególnie atrakcyjna dla osób zmęczonych przewidywalnością niemieckich marek premium i szukających czegoś zupełnie nowego.
Porsche pozostanie bezpieczniejszym wyborem dla kogoś, kto stawia na sprawdzoną reputację, dopracowane prowadzenie, rozwiniętą sieć obsługi, rozpoznawalność marki i większą przewidywalność wartości rezydualnej. Taycan będzie naturalnym rywalem dla kierowcy chcącego pozostać przy napędzie elektrycznym, Panamera zaoferuje połączenie luksusu z charakterem silnika V8, natomiast 911 nadal pozostanie wyborem dla osoby, która ponad rozmiar ekranów i liczbę funkcji stawia kontakt z drogą.
Ostatecznie nie warto więc pytać wyłącznie, który samochód ma więcej mocy. Znacznie lepsze pytanie brzmi, jakiego rodzaju emocji oczekujemy. Denza oferuje zachwyt nad technologią i brutalną siłą, Porsche częściej zapewnia satysfakcję wynikającą z precyzji, równowagi i zaangażowania kierowcy. Jedno podejście nie musi automatycznie wykluczać drugiego, ale pokazuje, że 1150, a nawet 1600 KM nigdy nie będzie uniwersalną odpowiedzią na pytanie o motoryzacyjne emocje.
W Platinium Cars wiemy, że zakup samochodu o tak wysokich osiągach nie powinien zaczynać się od wyboru największej liczby w katalogu, lecz od dokładnego poznania potrzeb kierowcy, sposobu użytkowania auta, oczekiwań wobec finansowania oraz planowanego okresu posiadania. Dlatego pomagamy klientom przejść przez cały proces, od znalezienia odpowiedniego modelu, przez indywidualną prezentację i jazdę próbną, aż po finansowanie, rejestrację, ubezpieczenie, detailing oraz dostarczenie samochodu pod wskazany adres. Nie jesteśmy typowym salonem nastawionym na szybką sprzedaż, ponieważ my przede wszystkim słuchamy, doradzamy i selekcjonujemy samochody tak, aby klient po odebraniu kluczyków nadal miał pewność, że wybrał auto odpowiadające jego prawdziwym oczekiwaniom, a nie tylko imponujące na papierze.